Czy Jezus mi wybaczy?

To zależy. Jezus istotnie powiedział słowa, które dają nadzieję. Brzmią one:

Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz.Posłuchaj

– Jan. 6:37

Słowa te jednak nie oznaczają, że Jezus wybaczy każdemu. Słowa te oznaczają, że Jezus widzi, czy ktoś przychodzi do Niego szczerze. Właściwe pytanie brzmi: Czy kiedy przychodzisz do Jezusa naprawdę czujesz ciężar swojego grzechu? Czy zaczynasz zdawać sobie sprawę jak wielka jest Twoja wina przed świętym, doskonałym Bogiem? A może raczej twierdzisz, że Twój grzech to jeszcze nie koniec świata w porównaniu z innymi ludźmi?

Grzech jest poważnym przestępstwem przeciwko prawu Boga. Sprawiedliwość Boża nie może przyglądać się bezczynnie i pobłażać choćby jednemu grzechowi. Prawda jest taka, że człowiek urodził się cały w grzechach i całe życie do momentu narodzenia się na nowo nie robi nic poza grzeszeniem. To dlatego Bóg widząc beznadziejną sytuację człowieka zesłał mu ratunek – Zbawiciela w osobie Jezusa Chrystusa. Decyzję o przyjęciu ratunku w Jego osobie pozostawił jednak naszej wolnej woli.

I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo:
Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.
A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.
Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
Posłuchaj

– Łuk. 18:9-14

Jezus nie jest zobligowany do odpowiadania na modlitwy kompromisowe, albo próby uzyskania zbawienia na naszych warunkach a nie na Jego własnych. Chyba najgorszą możliwą postawą wobec wszystkich możliwych jest porównywanie się z innymi i stwierdzanie, że w zestawieniu z tym albo owym człowiekiem nie wypadamy wcale tak najgorzej. Ludzie bardzo chętnie wyszukują przykłady zatwardziałych grzeszników: seryjnych morderców, zrujnowanych przez alkoholizm nałogowców, prostytutki i tłumaczą sobie: “moja kreatywna księgowość to jeszcze nie powód, żebym wylądował w miejscu wiecznej kary! W końcu czy mój grzech jest ciężki na tyle, aby trafiać do piekła na zawsze?!”.

Prawda jest taka, że Bóg ustanowił święte Prawo, doskonałe i sprawiedliwe, którego jedyną rolą jest wskazanie Ci, że… nie jesteś w stanie go wypełnić. To prowadzi do dwóch postaw: decyzji o kontynuowania życia w zaprzeczeniu (tak zrobili faryzeusze) albo do rozpaczy nad własnym beznadziejnym stanem, pokuty i – przy współdziałaniu Ducha Świętego – do narodzenia się na nowo.

Tak więc Jezus wybaczy tym, którzy do przychodzą do Niego szczerze.

I zaprosił go pewien faryzeusz, aby z nim jadł. Wszedłszy tedy do domu tego faryzeusza zasiadł do stołu. A oto pewna kobieta z tego miasta, grzesznica, dowiedziawszy się, iż zasiada przy stole w domu faryzeusza, przyniosła alabastrowy słoik olejku. I stanąwszy z tyłu u jego nóg, zapłakała, i zaczęła łzami zlewać nogi jego i włosami swojej głowy wycierać, a całując jego stopy namaszczała je olejkiem.
Ujrzawszy to faryzeusz, który go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby ten był prorokiem, wiedziałby, kim i jaka jest ta kobieta, która go dotyka, bo to grzesznica.
Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś do powiedzenia. A ten mówi: Powiedz, Nauczycielu!
Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden był dłużny pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. A gdy oni nie mieli z czego oddać, obydwom darował. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?
A Szymon odpowiadając, rzekł: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. A On mu rzekł: Słusznie osądziłeś.
I zwróciwszy się do kobiety, powiedział Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie dałeś wody do nóg moich; ona zaś łzami skropiła nogi moje i włosami swoimi wytarła. Nie pocałowałeś mnie; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować nóg moich. Głowy mojej oliwą nie namaściłeś, ona zaś olejkiem namaściła nogi moje. Dlatego powiadam ci: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała. Komu zaś mało się odpuszcza, mało miłuje.
I rzekł do niej: Odpuszczone są grzechy twoje.
I zaczęli współbiesiadnicy rozważać w sobie: Kto to jest ten, który nawet grzechy odpuszcza?
I powiedział do kobiety: Wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju.Posłuchaj

– Łuk. 7:36-50

Czy to pomogło?
7